wierszyk na ślub

Urszula Jabłońska

Sztuka kochania, czyli trójkąt z dwójką - rozmowa z córką Michaliny Wisłockiej

Sztuka kochania, czyli trójkąt z dwójką - rozmowa z córką Michaliny Wisłockiej

Mama miała jakby rozdwojenie jaźni. Jedna Michalina Wisłocka to był człowiek, który dążył do celu po trupach. A druga była słabą, kochającą kobietką, którą łatwo zranić. Tę pierwszą znałam ja, rodzina, znajomi. A tę drugą znali tylko jej mężczyźni. Rozmowa z Krystyną Bielewicz

Pomysł na walentynki

Przed nami święto miłości! Podsuwamy pomysły na udane spędzenie walentynek. Romantycznie, ekstremalnie, namiętnie - sama wybierz, co Cię kręci.

Polski ślub

Czy urzędnik mógłby dać nam ślub w plenerze? Można zrobić prościej. Zaangażować aktora, który odegra urzędnika. A ślub wziąć wcześniej

Sztuka kochania, czyli trójkąt z dwójką

Sztuka kochania, czyli trójkąt z dwójką

mamę tylko dla siebie i mieć na nią całkowity wpływ. Zakochała się w nim, kiedy miała 12 lat, szalenie jej imponował. Od dzieciństwa marzyła, że będzie wielkim naukowcem, a on był taki mądry! Wzięli ślub we wrześniu 1939 roku, pod bombami nieomal, miała 18 lat. Tylko że po ślubie była strasznie samotna

Proszę spalić bez czytania

Proszę spalić bez czytania

wysyła paczki. W 1978 r. świętuje z Mieczysławem 50. rocznicę ślubu. Wciąż zachowują się jak nowożeńcy: każdy dzień kończą pocałunkiem na dobranoc, na kuchennym stole zostawiają sobie karteczki - parę słów, rysunek, wierszyk. Na jednej z nich Mieczysław notuje: "Jestem szczęśliwy. Już 1983. Napisane

Blondynka w dżungli sukcesu

Blondynka w dżungli sukcesu

myśli", zbiór mądrości i porad, zawiera zdania, których mogłoby się nauczyć dziecko: "Usiadłam na blacie w kuchni, jadłam morelę, machałam nogami i pomyślałam: Fajnie jest być dorosłym". Albo taki wierszyk: "Marchewki, truskawki, biedronki, buraki, ziemniaki i łąki, dzwonki, walonki

Małgorzata Gujska: Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że zamieszkam we dworze

Małgorzata Gujska: Nigdy by mi do głowy nie przyszło, że zamieszkam we dworze

niego z miłością. Dlaczego chciała pani zamieszkać we dworze? Nigdy by mi to nie przyszło do głowy! Odkąd pamiętam, mąż o tym marzył. Zawsze był miłośnikiem historii i antyków. Po ślubie zamieszkaliśmy u mojej chrzestnej matki w kamienicy na warszawskiej Pradze. Odstąpiła nam jeden pokój. Wkrótce

Już Cię kocham tyle lat...

Już Cię kocham tyle lat...

licho, bo rok wcześniej brat Irenki właśnie w tym dniu uległ ciężkiemu wypadkowi. Złote gody wyprawiła nam w 2008 r. córka. Zaprosiła pięćdziesięciu znajomych, w tym siedmiu, którzy byli na naszym ślubie. Zorganizowała nawet Syrenkę, żeby nas na imprezę zawiozła. Pamiętała, że jeździliśmy takim

List tygodnia

Miki i pędzące niczym strzała Winnetou rowerki Pelikan. Patrzyliśmy na te wszystkie zdjęcia z rozrzewnieniem i tęsknotą. Rodzice jacyś tacy inni, młodzi jak my teraz, bez siwych włosów, zmarszczek, uśmiechnięci i pełni idei dzierżą w rękach smętne goździki otrzymane wraz z gratulacjami po ślubie

Wanda Chotomska - matka na przychodne, autorka na stałe

Wanda Chotomska - matka na przychodne, autorka na stałe

robiły chałkę, rybę po żydowsku, przynosiły babci w prezencie. Chodziła na wszystkie żydowskie śluby. Co roku na kilka miesięcy, często już w maju, jeździło się na letniaki do podwarszawskiego Świdra. Wynajmowało się cały dom, z Warszawy przyjeżdżały łóżka i pościel. Oprócz babci Frani była z nami mama

Samotnia

Samotnia

dopiero o 4 nad ranem, gdy Magda przestała się krzątać wokół imprezy. Skończyli sześć godzin później. Potem on wyjechał. Wrócił 17 stycznia i się oświadczył. Ślub wzięli we wrześniu na Śnieżce. Świadkiem był Dariusz Raczko, naczelny "National Geographic". - To, co się wydarzyło, pozwoliło mi

Pornografia od kuchni

Pornografia od kuchni

staje się ważny. Nawet na ślubach ludzie czasem chcą nakręcić fragment nocy poślubnej. Proszą operatora, żeby chwilę został, nakręcił chociaż początek. Bardzo mi zależało, żeby przesłanie mojego filmu nie było jednoznaczne - że wszyscy ludzie, którzy się rozbiorą przed kamerą, są źli i nie ma dla nich

Kinderszenen starszej siostry

Kinderszenen starszej siostry

zbyt pobożnie, ale byliśmy ochrzczeni. Rodzice mieli katolicki ślub w kościele św. Aleksandra. A co na to dziadek Szulc? Zgadzał się, żeby część jego dzieci - a może nawet wszyscy czworo, tego już nie dojdziemy - była wyznania jego żony, babci Szulcowej z Rymkiewiczów. No, a jedno z tej czwórki, ciocia

Agnieszka Glińska - matka stołecznych teatrów

Agnieszka Glińska - matka stołecznych teatrów

wzgardę. To może chociaż jakiś wierszyk na szkolnej akademii? - Kiedy delegowano mnie do tego typu aktywności, od razu mdlałam. Zasłabnięcia miałam opanowane do perfekcji. Czyli jednak aktorka, tylko jeszcze o tym nie wie. - Na razie miałam być pediatrą. W końcu zdałaś jednak do szkoły teatralnej, a nie

Strach ciągle we mnie żyje

Strach ciągle we mnie żyje

kołnierzyk, czyste paznokcie. Ona - pianistka, po ślubie niepewna siebie gospodyni domowa. Tuż po porodzie ochrzciła córkę. Zosia była słaba. Mąż oczekiwał zdrowego syna. - Jakie to niewydarzone - tak przywitał córkę w szpitalu. Był rok 1998. Zosia została jedynaczką.Zuzanna. 45 lat, burza rudych włosów. Na

Walentynki czy sobótki?

Walentynki czy sobótki?

. Jeśli popłynęły razem, wróżyły rychły ślub. Jeśli każdy popłynął w inną stronę, oznaczało to rozstanie. Między wiankowe kwiaty wtykano czasem kartki z wierszykami. Dziewczyna pisała np.: Godłem mej cnoty nie listek, nie kwiatek, Lecz skromność, praca, pokora i statek. Panny pisały zachęcająco

Miłość letnia, miłość konkretna

Miłość letnia, miłość konkretna

zacierasz granice między poezją a prozą? Poezja niespełniająca tego warunku nie zasługuje na miano poezji. To byłyby tylko wierszyki. Jakaś lipa. Większość tego, co wydaje się obecnie w Polsce pod nazwą "poezji", to puste ględzenie. Lepiej wróćmy już do feminizmu. Często powtarzasz, że kobieta

Czym zajmowali się Wasi rodzice, gdy byliście dziećmi i jak to na Was wpłynęło?

Czym zajmowali się Wasi rodzice, gdy byliście dziećmi i jak to na Was wpłynęło?

Olga: kocham kwiaty, umiem wbić gwoździe. jestem wszechstronna i racjonalna Kiedy byłam mała, chciałam być nauczycielką, jak Mama. Na szczęście odkryłam w sobie inne talenty i dobrze, bo pedagogicznego los mi poskąpił. Pracuję jako copywriter. Od lat próbuję ograć Mamę w Scrabble. Mama poza

List tygodnia

, które powinny jeszcze trochę trwać, prawda? Bo przecież wcale nie zamierzałaś z jakimś tam Arkiem-Markiem wiązać się na zawsze. W przeciwnym razie poczekałabyś trochę, aby go lepiej poznać, a potem wziąć ślub. Widzisz, chodzi o to, że zamiast korzystać ze zdobyczy rewolucji seksualnej, należałoby raczej

Irena płacząca za szafą

Irena płacząca za szafą

Irka, młodsza siostra Juliana Tuwima, pisała w 'Łódzkich porach roku': 'Pierwszy ból serca, jakiego doznałam w życiu, był rozdzierający i trwał blisko dziesięć dni'. Było to rozstanie z Julkiem, który jako uczeń gimnazjum pojechał na ferie Bożego Narodzenia do wujostwa. 'Moja rozpacz była ponad

Anja Orthodox: nie żrę kotów, do cholery!

Anja Orthodox: nie żrę kotów, do cholery!

Węgry. Mieszkało się w kwaterach prywatnych w Miszkolcu, a Polacy, którzy tam też byli na wakacjach, schodzili się zawsze u kogoś na grilla. Raz byli gośćmi u nas. Chwalili się, co potrafią ich dzieci. Jedno powiedziało wierszyk, inne zrobiło skłon, ja postanowiłam zaśpiewać. Na melodię "W

Konfrontacja z szarą słoniną

Konfrontacja z szarą słoniną

w obecności mężczyzn i jej, co zarabiała na życie własnym ciałem, nawet za to nie zapłacili. Potem, już po ślubie w 1985 roku, poszliśmy do kościoła St. Kostki na grób księdza Popiełuszki, taki był wtedy zwyczaj. Dzień później poszłam do komisariatu na ul. Okrzei, gdzie sprawy paszportowe załatwiali

Rozdwojona

Rozdwojona

książka. Niczego nowego sobie także podczas pisania nie uświadomiłam. Zostało mi to samo uczucie krańcowego zdumienia - jak to było możliwe, że ocalałam. Mam poczucie, że żyję przez przypadek. To jest bardzo nieprzyjemne. Ta kobieta, ta Hania, która mnie za pieniądze ukrywała na wsi, mogła mnie wyrzucić

Wanda Chotomska

rzeczy przykre wymazały się z pamięci jak gumką myszką. Może ja miałam większą odporność, a może byłam trochę na pokaz? Byłam tą córeczką, która deklamuje wierszyki przy gościach. W szkole starsze dziewczynki traktowały mnie trochę jak maskotkę. Gdy poszła fama, że ładnie piszę i rymuję - musiałam ciągle

Rosja kontra Morar

sami dobrzy ludzie' - pisze bloger Leo Golovin. 23 lutego 2008 r. w Kiszyniowie Natalia i 22-letni dziennikarz działu politycznego 'The New Times' Ilia Barabanow wzięli ślub. Na zdjęciu z urzędu stanu cywilnego szczęśliwa młoda para w dżinsach, bez szampana, bez kwiatów i bez gości. Przez rok ich

Anna, Fredek i Przyjaciółka

Gdy czytelniczka z Gdańska poprosiła o poradę w doborze stroju na ślub, poradzono jej 'sukienkę i bolerko z błękitnego aksamitu; przybranie może być z białego, puszystego futerka. Kapelusz biały z długą woalką. Pończochy beżowe. Pantofelki, rękawiczki i torebka w kolorze białym'. Inna czytelniczka

Święta Katarzyna

myślałam, że mogła. Że powinna. I jako matka miałam obowiązek wbić jej to do głowy. Radziła jej Pani wprost, żeby się oglądała za chłopcami? Pewnie! A kiedy przychodził do nas mój ojciec, to nawet układał wierszyki na ten temat. Dzieciaki boki zrywały, ja zresztą też, ale ona tego nie lubiła. Cierpiała jak

Pokój z widokiem na Hollywood

zapisane. Szybko się Pani zakochuje? Trudno powiedzieć, czy szybko, ale w nim szybko zakochałam się i szybko zdecydowałam się na ślub - po miesiącu się pobraliśmy. Mieliśmy po 25, 26 lat. Pamiętam, że jak po kilkunastu latach małżeństwa się całowaliśmy, to chowaliśmy się za słup. A koledzy myśleli, że z

Konkurs "Chcę więcej" - lista zwycięzców drugiego etapu

, a może to oni oddalili się ode mnie? Miałam wiele trudnych sytuacji w moim związku. Nie dodawały mi otuchy zdjęcia znajomych - a to śluby, a to chrzciny, a to dalekie podróże i pasma sukcesów... I wtedy, paradoksalnie, zamiast załamać się bardziej to postanowiłam samej sobie pozwolić na szczęście

Niecenzuralne zabawy panienek Iwaszkiewiczówien

zachwycał. U babci - że Teresa na wszystko narzeka, że nie umie się cieszyć i czarno widzi świat, zamiast wziąć się w garść. Teraz widzę, że babcia jednak umie docenić kunszt Teresinych rymowanek, a Teresa jest w wyjątkowo dobrym humorze. Wierszyki o Eodbiorę znam od dzieciństwa. Biedny Eodbiorę tułał się

Trudna pasażerka

'Nocy na starym rynku' Pereca. - Zagrałam tyle panien młodych, tyle ślubów na scenie, że jak wreszcie doszło w Polsce do pierwszego prawdziwego ślubu w obrządku żydowskim - uczyłam nowożeńców, jak się mają zachowywać. Żeby się nie skompromitowali przed zaproszonym z USA rabinem. Z recitalami pieśni

Marina Cwietajewa - moja rzecz zdrada

Człowiek ma bardzo ograniczoną wydolność na dolegliwości czy tragedię. Ograniczoną w sensie technicznym, jak krowa, która nie może dać więcej niż dwa galony mleka. Nie można wycisnąć więcej tragedii z człowieka. Pod tym względem jej odczytanie ludzkiego dramatu, jej niepocieszony głos, jej technika

Każdy powinien coś stracić

na UW, bo nie chciałam wstać, kiedy grali Międzynarodówkę. Udało mi się skończyć studia na KUL. W roku 1962 bierze pani ślub z Edwardem Krasińskim, mieszkacie w Zalesiu. Od razu zaczął ten dom stwarzać, nadawać mu wspaniałość. Do mojego pokoju na górze zrobił drzwiczki, które obił aksamitem i

Ewa Lipska, poetka

studia na Akademii Sztuk Pięknych, rozpoczynałam samodzielne życie, przeżywałam pierwszą miłość, pisałam wierszyki i jakąś okropną powieść. Czy to z choroby wziął się tragizm czy pesymizm Pani wierszy, o którym tak chętnie piszą krytycy? - Pewnie tak Chociaż nie lubię dzielić literatury na optymistyczną

Elżbieta Kruk, KRRiT

Rude, ufarbowane henną włosy. Ostra szminka w kolorze dojrzałej czereśni. Na kolanach mruczy kot. Ćwierć wieku temu studentka KUL Elka Kruk wybrała swój styl - długa czarna spódnica, papieros w ustach, ukochana książka 'Mistrz i Małgorzata' pod pachą. Zaszła wysoko - od sekretarki na ministerialny

Saga rodziny Lubonjów, albańskich intelektualistów

Todi przyszedł do matki Liri: - Liri już do domu nie wróci. I Liri poszła do mieszkania Todiego. To był ich ślub. - Obie matki załamywały ręce. Do czego to podobne! Nie szanować staroalbańskich obyczajów! - Liri uśmiecha się promiennie. - Zalegalizować? - odpowiedział Todi ojcu pytaniem na pytanie

Walentyna - matka Wołodii z "Kurska"

;. Uczyli się, że można chodzić po chwiejnym mostku nad rwącą rzeką, bo gdyby coś się stało, to zjawi się "wujaszek Stiopa", milicjant- -olbrzym z wierszyka Siergieja Michałkowa, i wyciągnie z wody. Sama go namawiałam - Czemu oddałam syna do floty? - zamyśla się Walentyna. Wołodia zdawał na